Wyświetlono posty znalezione dla słów: szczegułowa mapa Poznania





Temat: Wypowiedź JKM nt. "Uni Sclavińsko-Sarmackiej"
Wypowiedź z dnia 30 Maja br. roku Jego Książęcej Mości Piotra Mikołaja - księcia Sarmacji


Szanowni Państwo,
Drogie Sarmatki,
Drodzy Sarmaci,

Korona niezmiennie prowadzi politykę rozszerzania granic rzeczypospolitej sarmackiej. Politykę, której istotą nie jest dodawanie kolejnych pikseli do mapy, lecz politykę, której najgłębszym sensem i celem jest powiększanie i pomnażanie naszego najcenniejszego kapitału — ludzi, którzy nazywają się Sarmatami. Dzisiaj możemy szczycić się gronem stu osób, będących z nami każdego dnia. Pięć dni temu, poczas obchodów piątej rocznicy naszego państwa, mówiłem o kolejnym celu — podwojeniu tej liczby. Wiele osób zadaje jednak pytanie, czemu służą kolejne unie i inkorporacje. Czuję się w obowiązku na to pytanie udzielić odpowiedzi.

Powodów jest kilka — zacznę zatem od najmniej przyjemnego. Naturalną koleją rzeczy jest to, że wraz z upływem czasu pojawiają się u nas nowe zobowiązania. Część z nas zmuszona jest ograniczać swoją aktywność w Sarmacji na rzecz obowiązków świata realnego. Naszym prymarnym obowiązkiem jest zatem zapewnienie ciągłego wzrostu liczby mieszkańców tak, aby uniknąć sytuacji, w której odejścia czy zmniejszenie aktywności „starych” Sarmatów nie są kompensowane aktywnością „młodych”. Kto nie stoi w miejscu, ten się cofa — mówi przysłowie, które w tym, konkretnym przypadku jest nader prawdziwe.

Twierdzenie jednak, że proces unii i inkorporacji jest jedynie ucieczką do przodu, byłoby półprawdą. Jedną z najwspanialszych cech Sarmacji jest to, że nie jest ona wąskim gronem znajomych, że nie sposób jej łatwo (o ile w ogóle jest to możliwe) w całości ogarnąć. Kiedy przygotowywałem listę odznaczeń na naszą rocznicę, miałem okazję usłyszeć wiele nazwisk po raz pierwszy. Oznacza to, że każdego dnia mamy okazję poznać w naszym kraju kogoś nowego. Oznacza to, że życie w Sarmacji bywa prawdziwą przygodą, pełną zaskoczeń i zwrotów akcji. Im jest nas więcej, tym bogatsze wewnętrznie jest życie Sarmacji.

Z tych właśnie względów udzieliłem dnia 23 maja 2007 r. p. Michaelowi kaw. von Lichtensteinowi upoważnienia do podjęcia negocjacji z mikronacją zainteresowaną dołączeniem do grona narodów rzeczypospolitej sarmackiej. Rzeczpospolita Sklawińska — bo o niej mowa — liczy około piętnastu aktywnych obywateli. Obywateli, z którymi warto wspólnie budować jeszcze większą, jeszcze ciekawszą Sarmację. Nie strony internetowe bowiem, drodzy Sarmaci, nie systemy — lecz ludzie, co do czego wszak jesteśmy zgodni, stanowią nasz największy skarb. Strony można zawsze stworzyć, ważne jednak — by było dla kogo.

Tak więc, przez kolejne dni trwały wstępne negocjacje, zakończone dnia 28 maja 2007 r. ustaleniem roboczej wersji traktatu w oparciu o rozwiązania prawne unii sarmacko-trizondalskiej oraz potwierdzeniem jednoznacznej woli politycznej po stronie sklawińskiej. Obecnie trwają ostateczne rozmowy. Niestety, właściwy dla tych spraw harmonogram uległ zakłóceniu z mojej winy, nad czym ubolewam. Z racji braku czasu nie dookreśliłem umocowania negocjatora sarmackiego oraz nie podjąłem konsultacji z rządem na odpowiednim etapie rozmów. Odpowiedzialność za taki, a nie inny przebieg negocjacji, spoczywa w pełni na mojej osobie.

Pragnę jednak z całą mocą podkreślić, iż jestem głęboko przekonany o tym, że — niezależnie od uchybień proceduralnych — unia Sarmacji i Sklawinii będzie korzystna dla dobra wspólnego obu narodów i całej rzeczypospolitej sarmackiej. Uzgodnione warunki są dobre, strat ani zagrożeń nie ma, szanse sukcesu są zaś spore. Sarmacja ze Sklawinią będzie o piętnaście osób większa, aktywniejsza, bardziej różnorodna wewnętrznie. Zawierając unię, zyskujemy nowych, aktywnych obywateli — Sklawinia zaś systemy informatyczne i stały napływ nowych mieszkańców, którzy w niej, być może, znajdą swoje sarmackie domy.

Ufam zatem, iż w ciągu najbliższych kilkunastu dni dobiegną końca z jednej strony, proces negocjacji z władzami Rzeczypospolitej Sklawińskiej — z drugiej zaś, podjęte już rozmowy z Rządem oraz nadchodzące, z większością parlamentarną, zaś w ciągu najbliższych tygodni traktat unii zostanie oficjalnie parafowany, przyjęty w Sejmie i ratyfikowany — z pożytkiem dla rozwoju i dobra wspólnego rzeczypospolitej sarmackiej. Wkrótce również do publicznej wiadomości zostaną podane szczegółowe i uzgodnione warunki unii — w tym miejscu muszę prosić o wyrozumiałość za parę dni zwłoki, wymaga tego proces negocjacji.

Wszelkie ewentualne pytania, związane zarówno z procesem negocjacji, jak i dotyczące samej Rzeczypospolitej Sklawińskiej, proszę kierować do p. Michaela von Lichtensteina, który — jeżeli tylko będzie mógł to uczynić — udzieli na nie szczegółowych odpowiedzi.

(—) Piotr Mikołaj.




Temat: Armed Assault
Panowie, miałem już okazję popykać w najnowszą gierę BISu i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Nie oczekiwałem jakiś rewolucyjnych zmian proporcjonalnie do OFP w wersji 1.5, ale mimo wszystko autorzy zrobili, by nie dało się tego odczuć, a przynajmniej na początku. Generalnie zmieniono całą filozofię gry pozostawiając jednak pewien flashpointowy zapaszek W controlse wprowadzono możliwość kombosów tzn. np. 2xW-szybki bieg, albo 2x spacja - tryb taktyczny. Szczerze mówiąc brakowało mi tego w OFP, lecz co jak co, ale w ArmA jest jeszcze więcej kontrolsów Ciężko poznać, że ArmA bazuje na tym samym enginie co OFP. Autorzy zmienili chyba dużą większość kodu gry dodając nowe technologie graficzne (pixel shader, hdr, antyaliasing itp.). Teraz odnośnie samej gry. Autorzy przygotowali kilka misji treningowych (bieganie,strzelanie,latanie). Co do latania to trzeba przyznać, że zmieniono cały model lotu. Teraz lata się o wiele trudniej i chyba realistycznej, dając jednak za to o wiele lepsze akrobacje. Model jazdy samochodami i czołgami również został zmodyfikowany. Poza misjami treningowymi jest też kilka zwykłych misji, na początku wybrałem starego dobrego Clean Sweap'a czyli po naszemu czystkę. Pierwsze reakcje były jak najbardziej pozytywny, od lewej morze, plaża, podemną trawa (tego w OFP nie było), a po prawej dosyć duże miasto i kilku lolków z teamu. Nad głową w między czasie przelatuje mi17 robiąc taki huk, że o mało co nie ogłuchłem W między czasie w tle zaczyna przygrywać jeden z theme songów Army, nawet niezły. Gra stała się o wiele bardziej dynamiczniejsza . Trzymając w ręku m4acog dobiegłem do jakiegoś przystanku autobusowego i się schowałem bo o mało mi dupska nie rozwalili Zabiłem kilku AI przez nowe ironsighty (teraz są w 3D), po czym na główną drogę miasta wyjechał dżip z gunnerem, kilka strzałów i leżeli (pr000 ) W miedzy czasie pobawiłem się nowymi animacjami (wychylanie, turlanie, skradanie itp.). Wyczyściłem miasto do końca i mniej więcej na tym się kończy misja. O właśnie! Zapomniałbym o grafie. Ofcourse znając swoją nawet niezłą konfigurację (amd64 3800xp+,2gb ram,x1800xt szafirka) dałem wszystko na maxa (łącznie z antyaliasingiem i anizotropem) (viewdistance 1200) i o dziwo giera działała płynnie! Tyle narzekań o wymagania a mimo wszystko u mnie śmiga aż miło, choć wiem, że nie wszyscy mają takie maszyny. Następny tryb to kampania. Dużo się nie będę rozpisywać o fabule, powiem tylko tyle, że na południową, demokratyczną część wielkiego państwa-wyspy Sahrani napada północna-(yes,yes)komunistyczna, a raczej jakiś taki prototyp Jako wojak US stacjonujący w południowej trwamy w służbie w walce o freedom W kampanii wprowadzono mapę taktyczną, przed każdą misją pokazany jest schemat obszarów zajętych przez wojska sojusznicze i wrogie. Można wykonywać główne misje, lub przed ich rozpoczęciem zrobić kilka pobocznych ułatwiających później główne operacje (np. zniszczenie konwoju z amunicją - brak wsparcia amunicyjnego dla wroga w głównej misji, lub kradzież tajnych dokumentów - lepsza znajomość pozycji wroga i tym samym lepsze oflankowanie). Coś w tym stylu Po campaign czas na MP. Zagrałem w małej grupce ze znajomymi kilka misji DM, c00p i sectrol control. Definitywnie twórcy poszli na dynamiczniejszą walkę. Jednostki podzielono na 4 klasy (tak jest w sectrol control) a jakiś mały obszar walki na sektory, o które walczymy w konkretnej misji. W trybie multiplayer nareszcie wprowadzono tryb JIP (Join in Progress), dzięki czemu nie trzeba już czekać w lobby na restart misji, tylko wpadamy i gramy. Znacznie poprawiono też sam kody MP, dzięki czemu jest mniej lagów, a gra przyjemniejsza. Myślę, że taki opis wystarczy zainteresowanym i tym mniej. Gra jest tak duża, że konkretne, szczegółowe opisanie jej zajęło by kilkanaście stron w Wordzie, a to jest forum

Podsumowując Armed Assault jest godnym następcą OFP. Pozostawiono to co najlepsze, oraz usprawiono (blokowanie na ścianach, wall bug itp.) i dodano to, czego brakowało (np. pływanie, kilka pozycji strzeleckich). Grę szanuję za grywalność, której na szczęście nie brakuje.
Armed Assault dostaje odemnie 85%.

Zapomniałbym odnośnie AI. Sztuczną inteligencję poprawiono, ale nadal potrzebuje szlifów. BIS pracuje obecnie nad łatką, która poza poprawą stabilności i wydajności gry ma poprawić kilka nowych błędów.

Jeżeli ktoś chce więcej niech oczekuje na recenzję z jakich serwisów. Premiera gry 15 grudnia w Polsce, więc stay tunned.

Pozdr000





Temat: Kierunek w którym zmierza NS.
Nie zagłębiałem się w posty innych osób w tym temacie, aczkolwiek jako MG mam kilka uwag co do tego jak ja bym widział rozwój tego naprawdę dobrego systemu.

Podręczniki czyta się jak dobrą książkę, niestety w czasie gry wyciągnięcie z nich jakiś informacji staje się mordęgą. Szukając czegoś odnosisz wrażenie totalnego chaosu. Bardzo logicznym jest umieszczenie opisu leków w mechanice szczegółowej, a nie ekwipunku...

Piękne i naprawdę obszerne podręczniki opisujące miasta (Miami, Detroit czy NY w przyszłości) w czasie rzeczywistej gry są bardzo mało pomocne. Bo zasypują nas informacjami o rzeczach totalnie dla nas w tym momencie nie istotnych. Pięknie budują one obraz miasta, lecz przeciętny gracz powinien skończyć lekturę na części - oczami przybysza. Gangi w mieście opisane są dobrze, aczkolwiek brakuje dokładniejszych map dzielnic. Informacji o tym jak dany gang reaguje na obcych. Bo jak niby Parker Lots zareagowali by na obcego wypytującego ich o coś niekoniecznie super tajnego. Brakowało mi też informacji o respektowaniu wzajemnych granic. Czy na przykład gangerzy z Camino Real zapuścili by się w karkołomnym pościgu za kimś na terytorium innego gangu?
Miasto wolał bym poznawać rozgrywając w nim przygody napisane tak, by przy okazji poznać otoczenie (tak jak są scenariusze do WH lub DnD). Tu sytuacja jest odwrotna. Znasz bardzo dokładnie miasto a więc wymyśl coś sam i pamiętaj o wszystkich animozjach pomiędzy gangami, o tym gdzie zaczyna się a gdzie kończy dana dzielnica.

Profesje pojawiające się w dodatkach (poza dodatkami Bohater^2 i ^3) często nie mają prawa bytu świecie gdzie gracze mają przeżyć więcej niż jedną przygodę. Bo co niby miał by robić Sternik (dodatek Piraci) w Teksasie, czy taki Menadżer (dodatek Wyścig) w Hegemonii. Ba, jakkolwiek może i dało by się coś wymyślić, to po co gracz miał by się decydować na postać z cechą bardzo często zajmującą tylko miejsce na karcie postaci?

Strasznie ubolewam nad brakiem zebranej, porządnie opisanej, zbrojowni; apteki, z cenami i dostępnością danego towaru. Z wyszczególnioną bronią, pancerzami, lekami (chemia działająca bardzo szybko jak i wszelkiego rodzaju maści, pigułki i inne na których efekt działania trzeba czasem czekać i tydzień) i innymi akcesoriami.

Sądzę, że za dużo zostaje przerzucone na barki MG. Który zamiast koncentrować się na dobrej zabawie zostaje zmuszony do kombinowania i zastanawiania się co gdzie jak. Rozdawanie PD'ków to koszmar. Ni jak nie wiem czy 100 PD za takiego łowcę to dużo? Totalny brak odniesienia w tym temacie do czegokolwiek.

Wszystko to sprawia, że system ten zdaje się nie zrozumiały i skomplikowany dla świeżo upieczonych graczy a tym bardziej MG. A szkoda, bo świat przez niego kreowany nadaje się nawet na podwalinę bardzo dobrego scenariusza filmowego. A co tu dopiero mówić o sesji RPG.



Temat: dot. wypowiedzi Asiołka w wątku "czy będzie kiedyś normalnie
>No a po trzecie znam szkoły, w których dyrekcja szkoły refunduje częściowo

>swoim nauczycielom kurs przewodnika beskidzkiego.

Piszesz o naprawdę nielicznych wyjątkach. Zdarzają się też szkoły, których dyrektor jest zapalonym turystą. Ale co z tego, skoro są to przypadki naprawdę incydentalne.

Czy wiesz, że aby zrobić np. uprawnienia na Sudety trzeba szczegółowo poznać obszar ponad dwukrotnie większy od każdego z obszarów uprawnień na przewodnika beskidzkiego? I to obszar, który ma o wiele bardziej skomplikowaną historię, jast szalenie zróżnicowany pod względem budowy geologicznej, ma kilkunastokrotnie większą ilość obiektów zabytkowych, miast, przemysłu itp.

Mało tego. Gdyby to jeszcze wymagania szczegółowej znajomości tego terenu były rozłożone w jakimś rozsądnym punkcie, ale nie są. W praktyce egzaminatorzy wymagają wykazania się umiejętnością szczegółowego oprowadzenia wycieczek po miastach i obiektach rozległej nie-górskiej części tego obszaru, tj. Przedgórza Sudeckiego, a samych górskich obszarów Sudetów i szlaków zaledwie fragmentarycznie. I pod tym kątem też są szkoleni. To, że taki delikwent wie, pod jakim wezwaniem jest np. kościół farny w Świdnicy i że ma najwyższą na Śląsku wieżę kościelną, ma się nijak do zapisów w osławionym Rozporządzenie RM z 1997 r. Po prostu paranoja...

I to wszystko wymyślono chyba tylko jako sztukę dla sztuki, bo zainteresowanie wynajmowaniem przewodników do prowadzenia turystyki wędrówkowej po Sudetach, a zwłaszcza po Przedgórzu Sudeckim, który to obszar stał się "oczkiem w głowie" tego przewodnickiego światka, jest znikome. Nie pomogło zwiększyć popytu nawet wprowadzone staraniem przewodnickiego lobby wspomniane wyżej sławetne Rozporządzenie RM. Popyt zmalał, a jedynym skutkiem restrykcji wynikających z tego rozporządzenia jest zanik turystyki wędrownej organizowanej wcześniej nie przez przewodników, a społecznie przez ludzi związanych z takimi organizacjami jak PTTK, PTSM i ZHP.

W dobie rozwoju cywilizacji mamy naprawdę coraz doskonalsze mapy (nawet z naniesionymi współrzędnymi dla GPS), bogatą literaturę przewodnikową i coraz lepszą informację turystyczną, gęstą sieć znakowanych szlaków i wiele innych udoskonaleń technicznych pozwalających grupie turystów doskonale radzić sobie samodzielnie na górskim szlaku. Kuracjusze i wczasowicze sudeckich uzdrowisk korzystają z ofert biur przewodnickich coraz rzadziej, a jak już poza obszarem uprawnień - na wycieczkach organizowanych do Czech a zwłaszcza do Pragi. To zjawisko dostrzegają także Czesi:

"U nás bohuźel za stávajících podmínek je například kaźdý horský průvodce z polské strany Krkonoą způsobilý v reźimu volného pohybu sluźeb podávat odborný výklad na Praźském hradě či po Českém Krumlově. Naopak český průvodce doprovázející zájezd v zahraničí není ve větąině zemí oprávněný podávat odborný výklad z důvodu poźadavku místní odborné způsobilosti. To vede k nerovnoprávným podmínkám hospodářské soutěźe pro české průvodce."( fragment listu prezesa AP ČR do ministra pro místní rozvoj vlády ČR z dnia 21. października 2004).

Co do szczegółów zapraszam na stronę: http://sudety.webpark.pl/co_czeka.htm